Wakacje na Południu
Meleks1498 August 22nd, 2009
Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy - Armagedon, który dotknął gospodarkę Europy odbił się również na Nas. Oczywiście moglibyśmy wstrzymać realizację wszystkich naszych potrzeb i tak częściowo jest, ale z drugiej strony nie można odmawiać sobie wszystkiego, a szczególnie wakacji. Tak więc przez wzgląd na sytuację gospodaczą wybraliśmy autostop jako środek lokomocji. W plecaku znalazły się tylko najpotrzebniejsze rzeczy aparaty fotograficzne, bielizna, ręczniki, kompas itp.
Podróż przez większość trasy głównymi drogami typu national przeszła świetnie. Widocznie wzbudzaliśmy zaufanie kierowców i nie mieliśmy najmniejszych problemów w złapaniu okazji. Raz jechaliśmy nawet na pace ciężarówki, raz po prostu podwiózł nas na gapę kierowca autobusu. Zdarzało nam się też podróżować wozem drabiniastym ciągniętym przez traktor. Na szczęście nigdzie nie musieliśmy szczególnie długo czekać.
Niestety ostatni etap podróżowania nie był już tak extra. Podróżowanie się po prowincjonalnych bezdrożach okazało się nadzwyczaj bardziej skomplikowane niż jazda autostopem autostradami europy. Cały jeden dzień spędziliśmy na pustynnym pustkowiu, na którym nie było ani jednego drzewka, ani innego cienia. Jak na złość dopadła nas tam ulewa, a żaden z przejeżdżających mieszkańców nie miał ochoty żeby zabrać ze sobą przemoczoną parę.
Kolejne dni urlopu coraz wyraźniej pokazywały, że urlopowicze, którzy nie szastają na prawo i lewo pieniędzmi nie są mile widziani. Najlepsi to tacy, którzy najlepiej przyjeżdżają, oddają od razu cały portfel i na drugi dzień od razu wyjeżdżają. W drugiej części wakacji zostaliśmy okradzeni, zginął nam aparat cyfrowy Nikon D90, a po kilku dniach kamera Panasonic . Poszukiwania oczywiście nie przyniosły jakiegokolwiek skutku, pomimo tego, że w mieścinie nie mieszkało więcej niż pięćdziesiąt osób, nie pojawiła się poszlaka kto mógł to zrobić. Wydawało nam się, że na twarzach tubylców, którym opowiadaliśmy o kradzieży widać satysfakcję. Wyjechaliśmy ostatecznie przed czasem i przez kolejnych wiele lat tam nie przyjedziemy